Od rana byliśmy bardzo podekscytowani. Zdania w drużynie były podzielone – jeden z nas uważał, że mamy szansę wygrać i awansować do kolejnego etapu turnieju piłki nożnej, a drugi twierdził, że zajmiemy ostatnie miejsce. Turniej odbywał się w Technikum nr 4. Po wejściu do budynku pan Jimmi rozdał nam koszulki z herbem naszej szkoły, a każdy mógł wybrać swój numer. Przed rozpoczęciem rozgrywek nie wiedzieliśmy, z iloma zespołami przyjdzie nam rywalizować. Dopiero na boisku organizator przedstawił szczegóły dotyczące meczów. Kiedy sędzia dał sygnał do rozpoczęcia naszego pierwszego spotkania, krzyknęliśmy z emocji. To rywale jako pierwsi strzelili gola, ale nie poddaliśmy się. Wyprowadziliśmy dwie szybkie akcje, po których zdobyliśmy dwie piękne bramki. Chwilę później sędzia zakończył mecz, a cała drużyna wbiegła na boisko, nie kryjąc ogromnej radości. Niedługo po tym organizator zaprosił obie drużyny na finałowe spotkanie. Gdy sędzia gwizdnął po raz pierwszy, emocje sięgnęły zera, wiedzieliśmy, że w tym meczu wszystko jest możliwe: wygrana, przegrana albo remis. Szczególnie zapamiętałem jednego zawodnika z przeciwnej drużyny, który grał wyjątkowo dobrze. Najczęściej udawało mi się go zatrzymać, ale raz zdołał mnie ograć i niestety straciliśmy bramkę. Prawie wszyscy byli załamani, jednak nie zamierzaliśmy oddać wygranej bez walki. W ostatniej akcji meczu przeciwnicy oddali groźny strzał i bramkarz nie zdołał go obronić, ale nasz obrońca wybił piłkę wprost z linii bramkowej! Chwilę później wyprowadziliśmy kontrę i strzeliliśmy gola. Po tej bramce na boisku wybuchła wielka radość. O losach meczu miały zadecydować rzuty karne. Na początku prowadziła przeciwna drużyna, potem doprowadziliśmy do remisu, a ostatecznie wygraliśmy różnicą dwóch goli. Byliśmy w siódmym niebie, jednak zauważyliśmy, że rywale kłócą się z sędzią. Organizator zapowiedział, że sprawdzi całą sytuację. Dopiero podczas wręczania nagród dowiedzieliśmy się, że zajęliśmy drugie miejsce, ponieważ przeciwnicy mieli lepszy bilans straconych bramek. Turniej bardzo mi się podobał. Choć nie zajęliśmy pierwszego miejsca, najważniejsza była dobra zabawa, a poza tym wciąż mamy szansę na awans do kolejnego etapu.
Maksymilian Michalski, 5A (Szkolny Klub e-Pisarzy)


