Pierwszy raz byłem w muzeum Manggha. Najpierw rzuciły mi się w oczy dziwne znaki, pomyślałem – ciekawe jak to się pisze? bo wyglądały na trudne.
Oglądaliśmy wystawę – mnóstwo obrazów, które przedstawiały walczących samurajów i kobiety w kimono. Były to obrazy jednego artysty – Mizuno Toshikata. Dowiedziałem się, że historia tych rzeczy jest bardzo długa. Najpierw miał je Feliks Jasieński Manggha. Manggha to jego pseudonim. Potem rzeczy te przekazał do Muzeum Narodowego, ale nie było tam miejsca i wystawę przeniesiono do Sukiennic. Później dostała się w ręce Andrzeja Wajdy i to on założył to muzeum.
Zainteresowały mnie ciekawostki, które powiedział nam przewodnik. Czy wiecie, że w Japonii przez 250 lat nie można było wyjeżdżać z kraju, ani przyjeżdżać z innych krajów. Zaskoczyło mnie, że w Dzień Dziecka w Japonii puszcza się latawce, a japońska ceremonia parzenia herbaty może trwać nawet pięć godzin. A – jeszcze bym zapomniał – w Japonii jest się dorosłym, jak się ma 20 lat.
Na warsztatach malowaliśmy tuszem japońskie znaki.
Wycieczka do muzeum była bardzo ciekawa.
Kamil (Szkolny Klub e-Pisarzy)

